Ateiści mają pomysł na testy dla muzułmańskich imigrantów

Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Siedziba tureckich ateistów.
Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Siedziba tureckich ateistów. internet
Coraz częściej obserwuję wśród znanych mi działaczy ateistycznych i humanistycznych chęć stworzenia procedury zadania pytań imigrantom muzułmańskim przed ewentualnym przyjęciem ich do krajów europejskich.

Przyjęcie bądź nie ubiegającego się o pobyt u nas imigranta byłoby uzależnione między innymi od odpowiedzi na te pytania. Chodziłoby zwłaszcza o te osoby, których życie nie jest bezpośrednio zagrożone w miejscach, z których przybywają. Czyli nie chodziłoby o rzeczywistych uchodźców. Jak czyjeś życie jest bezpośrednio zagrożone, należy pomóc mu się schronić, nawet jeśli nie rokuje on żadnych nadziei na akceptację europejskich wartości związanych z prawami człowieka i pluralizmem światopoglądowym. Taka osoba powinna otrzymać schronienie, ale bez nadania jej obywatelstwa.



Debatę na ten temat rozpoczął w naszych kręgach Andrzej Dominiczak, prezes Towarzystwa Humanistycznego. Jako osoba zaangażowana w Centrum Praw Kobiet zapytał on, czy może byłoby warto zadawać imigrantom muzułmańskim pytania o to, czy bicie żony przez męża jest ich zdaniem odpowiednie w zalecanych przez Koran sytuacjach. Odpowiedź twierdząca mogłaby by być powodem nie przyjęcia danej osoby do kraju europejskiego. Koran niestety usprawiedliwia przemoc rodzinną wobec kobiet.

Mnie osobiście chodziły po głowie dwa inne pytania, dotyczące spraw jeszcze bardziej ostatecznych i społecznie niebezpiecznych. Pierwsze dotyczyłoby tego, czy należy zabijać osoby, które wyrzekają się islamu. Drugie stawiałoby kwestię tego, czy córce wychodzącej za niemuzułmanina należna jest śmierć. Te pytania mogą sie wydawać absurdalne i niemal islamofobiczne, ale niestety zbyt wielu europejskich muzułmanów uważa, że karą za porzucenie islamu jest właśnie śmierć, czyli powołuje się literalnie na Koran.

Inne pytanie dotyczyłoby testu na homofobię - co należy zrobić, gdy ujrzy się na ulicy całujących się panów? W wielu państwach muzułmańskich homoseksualizm jest surowo karany, u nas w Europie nawet jeśli nie ma dopuszczalności małżeństw homoseksualnych i są homofobi, to jednak państwo nie skazuje gejów na więzienie bądź śmierć.

Po Theo van Goghu i Charlie Hebdo zasadne jest oczywiście pytanie, jak należy się zachować w reakcji na ostrą krytykę islamu? I jak należy zareagować, gdy ktoś z naszej wspólnoty chce "ukarać" na własną rękę karykaturzystę Mahometa etc.?

Oczywiście test zawierający podobne do powyższych pytania wydaje się wielu z nas naiwny. Jak ktoś chce na przykład zarabiać w Norwegii może podać same nieprawdziwe odpowiedzi. To prawda, ale najwięksi fanatycy mogą mieć problem ze skłamaniem na temat wiary (pomimo, że Koran to usprawiedliwia w trudnych sytuacjach), i to zawsze pozwala uniknąć pewnej grupy groźnych osób. Po drugie część pytań może być wpleciona w testy psychologiczne, czyli nie postawiona wprost. Można sprawdzić jak gwałtowną reakcję wywołują zdjęcia całujących się mężczyzn, czy na przykład zakochanych par chrześcijanin - muzułmanka. Można też sprawdzić, czy zdjęcie zabitego człowieka z podpisem "ten człowiek rysował karykatury Mahometa" nie wywołuje satysfakcji. Można pokazać tego typu zdjęcia i badać stan emocjonalny testowanego na bazie pozornie niezwiązanych z celem testu pytań.

Oczywiście ludzie nastawieni radykalnie lewicowo i multikulturalnie pomyślą, że sam pomysł na taki test jest oburzający. Wydaje mi się jednak, że mocnym rasizmem jest ich myślenie o muzułmanach jako o "dzikusach", którym wolno więcej. Status rodzinny wielu europejskich muzułmanek jest nie do pomyślenia w świetle standardów o które walczą feministki wobec niemuzułmańskich kobiet w Europie. Organizacje świeckie walczą o to, aby nikt nie miał problemu z odchodzeniem od swojej religii, jednak islam omijają często szerokim łukiem. Wielu lewicowców i nie tylko lewicowców walczy z rasizmem wobec imigrantów, ale czy monitorują losy młodych muzułmanek, ktore zakochały się w niemuzułmanach?

Oczywiście nie mam badań dotyczących tego, jak wielu ateistów i świeckich humanistów chciałoby lobbować za tego typu testami dla imigrantów. Tym niemniej wydaje mi się to lepszym pomysłem, niż wrzucanie wszystkich przybyszów do jednego wora z etykietą "wynocha, nienawidzimy was" lub "kochamy was, witajcie".
Trwa ładowanie komentarzy...