O autorze
Studiowałem historię sztuki i muzykę indyjską. Jestem poetą i muzykiem. Odbyłem dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badałem kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. To ostatnie zaowocowało wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej. Współpracowałem z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku do lutego 2018 roku byłem prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Obecnie nadal pozostaję członkiem zarządu PSR. W 2014 roku otrzymałem nagrodę Kryształowego Świecznika od publiczności za działania na rzecz świeckości w Polsce. W tym samym roku zostałem kandydatem (bezpartyjnym) do Parlamentu Europejskiego z listy Europa+ Twój Ruch. Moje liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.pl, Hanuman.pl a od 21 marca 2014 roku także na stronie racjonalista.tv, w którym pełnię funkcję redaktora naczelnego. Na tej stronie można też zobaczyć liczne audycje telewizyjne współtworzone przeze mnie. Od ponad dwóch lat na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzę pogadanki na temat ateizmu. Ostatnio zacząłem też tworzyć dla tego kanału audiobooki. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami mojej działalności.

Penalizacja mowy nienawiści zrodzi jedynie więcej nienawiści, jeśli będzie nadużywana

Razem z innymi członkami Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów będą pracował nad naszym raportem i opinią w kwestii mowy nienawiści i zakresu jej penalizacji
Razem z innymi członkami Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów będą pracował nad naszym raportem i opinią w kwestii mowy nienawiści i zakresu jej penalizacji internet
Mowa nienawiści coraz mocniej doskwiera wielu osobom decyzyjnym w Europie i coraz silniejsza staje się chęć jej sprawniejszego ścigania i surowszej penalizacji. Ja sam 1 czerwca zostałem zaproszony na konsultacje z przedstawicielami Rady Europy i jedną z próśb tego organu wobec dwudziestu kilku zaproszonych organizacji było właśnie przedstawienie raportów i opinii w kwestii mowy nienawiści.

2 czerwca przedstawiłem zagadnienie członkom Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, które reprezentowałem na spotkaniu z przedstawicielami RE. Ucieszyłem się, że również moi koledzy zapalili się do współtworzenia raportów i opinii dla Rady Europy.

Pracę kiedyś trzeba zacząć, więc postanowiłem postawić swoje pierwsze kroki na Waszych oczach, czyli na oczach Czytelników NaTemat, którzy śledzą czasem moje wpisy.

Po pierwsze, obawiam się, że nie każdy polityk i nie każdy lider organizacji pozarządowej zdaje sobie sprawę z tego, że penalizacja mowy nienawiści powinna mieć swoje granice. Jeśli przesadzi się w tym względzie, naruszy się jedno z podstawowych praw człowieka, jakim jest wolność słowa. To naruszenie będzie nie tylko nieetycznym gwałtem na ludzkiej wolności, ale również siłą hodującą w pozbawionych głosu ludziach sympatie do ugrupowań radykalnych. Gdy prześledzimy tendencje polityczne w Europie, możemy dojść do wniosku, że takie zjawisko zachodzi już teraz. Przesadna poprawność polityczna wielu elit intelektualnych, politycznych i medialnych doprowadza do cenzury, z którą wiele osób się nie godzi. Czasem ta cenzura nie pozwala im na reakcję na rzeczywiste zagrożenia. Uzasadnione obawy czasem są nazywane „fobiami” i jako takie prześladowane. Rodzi to w ludziach gniew, frustrację, radykalną chęć zmian politycznych i wśród elit.

Na stronie RacjonalistaTV, której jestem redaktorem naczelnym, osoby o bardziej prawicowych poglądach w kwestiach imigrantów, cywilizacji i kultury, nie są z miejsca oskarżane o „fobie”, ani traktowane jako osoby moralnie gorszej kategorii. Z dyskusji z nimi znika natychmiast to, co można by rzeczywiście nazwać mową nienawiści. Nie ma nawoływania do zatapiania barek z migrantami, nie ma „ciapatych” i „kozojebców” etc. Te osoby są nadal krytyczne wobec wpływu kultury islamu na świat, ale takie opinie nie są, moim zdaniem, mową nienawiści. Natomiast kiedy każda niemal negatywna opinia wobec migrantów czy islamu jest traktowana jako potencjalna mowa nienawiści, rodzi to reakcję polegającą na eskalacji retoryki. Osoba chcąca po prostu wyrazić swoje obawy, czasem dobrze uzasadnione, staje się napiętnowana i posądzona o fobię. W tym momencie jej przekaz może stać się coraz bardziej radykalny, gdyż staje się krzykiem osoby zakneblowanej.

Dlatego też uważam, że krytyka islamu czy imigrantów nie powinna być traktowana jako mowa nienawiści. Zwłaszcza, gdy ktoś powołuje się na fakty. Powiecie, że zdarza się, iż przytaczane w takich sytuacjach fakty bywają przekłamane. Wtedy powinna istnieć po prostu możliwość sprostowania, jeśli ktoś przedstawia swoją opinię opartą na niesprawdzonych danych publicznie. Załóżmy, że ja się pomylę, i napiszę, że w 30 krajach muzułmańskich jest kara śmierci za apostazję. Zamiast zgłaszać mnie do sądu za mowę nienawiści, wystarczy napisać sprostowanie, które ja mam obowiązek opublikować, iż takich krajów jest 14 a nie 30.


Przy ocenie mowy nienawiści istotne powinno być zauważenie bezpośredniego nawoływania do przemocy. Tylko ono de facto powinno być uznawane za mowę nienawiści. Czyli penalizowany powinien być imam nawołujący do zbrojnego dżihadu, albo profesor radzący zatapiać barki z migrantami. Powinna być też oceniana skala czynu. Imam jest z pewnością skuteczniejszy od profesora filozofii w swoich nawoływaniach. Profesor może mieć wrażenie, iż uprawia tylko „mocną retorykę” co go trochę usprawiedliwia. Imam fundamentalista czasem naprawdę nawołuje do bezpośrednio po jego słowach następującej akcji terrorystycznej. Sąd nie powinien tak samo traktować nieprzebierającego w słowach profesora i otoczonego grupą posłusznych wyznawców imama. Czyn równie groźny jak ten przykładowego imama miałby miejsce ze strony lidera grupy jakiś europejskich neonazistów, niewywołującego bezpośrednio do zabijania osób „odmiennych rasowo”. Na szczęście obecnie takich osób w Europie wiele nie ma, choć będzie ich coraz więcej, jeśli penalizacja mowy nienawiści będzie nadużywana.

Ostatnia i być może najważniejsza rzecz. Temida powinna być ślepa. Karanie mowy nienawiści powinno być takie samo wobec „białych” i „czarnych”, „rdzennych mieszkańców” i „przybyszów”, „lewaków” i „prawaków”. Znam radykalnych zwolenników multikulti, którzy nie wierzą, że osoba pochodzenia afrykańskiego może być rasistą, czy że muzułmanin może prześladować wyznawców innych religii na Zachodzie, gdzie islam jest religią mniejszościową. Afrykańskie pochodzenie, czy należenie do grupy mniejszościowej etnicznie, religijnie, rasowo, klasowo etc. nie powinno w żaden sposób osłabiać penalizacji mowy nienawiści ze strony zachodnich sądów. Jeśli osobie czarnoskórej zdarzy się mowa nienawiści wobec białych, powinna uzyskać taki sam wymiar kary, jak osoba białoskóra uprawiająca mowę nienawiści wobec czarnych. Żadne filozoficzno – antropologiczne „wykluczenie”, „neokolonializm” etc. nie powinny wpływać na bardziej pobłażliwą ocenę mowy nienawiści.

Są osoby, które uważają, że wolność słowa jest tak cenna, że jakiekolwiek karanie jakiejkolwiek wypowiedzi jest gwałtem na podstawowych ludzkich wolnościach. Ja jestem bliski temu przekonaniu, ale jednak uważam, że imam nawołujący wiernych do aktów czynnego terroryzmu, czy neonazista wołający by polować na „obcych rasowo” na ulicach miast, powinni być uciszani. Wolność słowa kończy się jedynie tam, gdzie zaczyna się bezpośrednie nawoływanie do przemocy. Krytyka islamu, krytyka przyjmowania imigrantów, krytyka poglądów lewicowych czy prawicowych, krytyka ateizmu czy katolicyzmu – to wszystko nie jest mową nienawiści. Jeśli za podstawy krytyki służą nieprawdziwe argumenty, co się zdarza, należy dbać o prawo do sprostowania, jeśli dana rzecz jest przedstawiana publicznie. Nie należy za to karać.
Trwa ładowanie komentarzy...