W Polskiej tradycji prawo było nad królem. Co na to PiS?

Były sędzia Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień rozmawia z Andrzejem Dominiczakiem
Były sędzia Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień rozmawia z Andrzejem Dominiczakiem racjonalista.tv
PiS to dziwna prawica. Nie tylko dlatego, że kupuje wyborców rozdawnictwem pieniędzy. Szczególnie dziwny jest stosunek PiSu do prawa. W bardzo ciekawy sposób opowiada o tym Jerzy Stępień, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego.





Jak wynika z tej opowieści, przed PiSem prawo konstytucyjne złamał celowo jeszcze jeden Polak. Był nim Piłsudski, którego czczenie w Polsce jest niezrozumiałe dla zwolenników demokracji i państwa prawa w innych krajach.

Jakkolwiek by jednak nie oceniać Piłsudskiego, żył on w innych czasach niż epoka, w której rządzi obecnie Jarosław Kaczyński. W czasach Piłsudskiego wiele państw w Europie było na bakier z państwem prawa i z demokracją. Skończyło się to rzezią w trakcie II Wojny Światowej, jak również wojną domową w Hiszpanii i aktami ludobójstwa ze strony Stalina w ZSRR.

Państwa demokratyczne i nieautorytarne, państwa prawa wydawały się w tych czasach słabe – przykry los spotkał Czechy oraz Francję. Ale dziś nie ma wśród naszych bliskich sąsiadów Hitlera czy Mussoliniego, zaś Kaczyński w porównaniu z Piłsudskim zupełnie niczego nie dokonał. Przypomnę, że Piłsudski odegrał ważną rolę w uzyskiwaniu przez Polskę niepodległości po I Wojnie Światowej i to w dużej mierze on przyczynił się do odparcia agresji bolszewików na młodą II Rzeczpospolitą.

W jakimś sensie zatem można zrozumieć tych naszych dziadów i pradziadów, którzy mieli wysoki stopień zaufania do Piłsudskiego i zaakceptowali jego zamach stanu. Natomiast kompletnie nie można zrozumieć dzisiejszych zwolenników poczynań PiSu. Niszczenie prawa w Polsce szkodzi nie tylko opozycji, czy mniejszościom światopoglądowym, ale prawom każdego obywatela RP, jak i biznesowi, który będzie unikał państwa, gdzie prawa są płynne, zależne od widzimisię władzy, nie bronione przez konstytucję.

Obawiam się, że niski poziom świadomości społecznej nie jest cechą charakterystyczną jedynie dla Polaków. Ktoś wskaże, że przecież Amerykanie wybrali Trumpa. Problem jest jednak głębszy. W przypadku Trumpa również jego przeciwnicy uciekają się do populizmu, propagandy i manipulowania rzeczywistością.

Niedawno mieliśmy wybory w Holandii, które „nasza strona” debaty politycznej przedstawia jako klęskę Wildersa. Tym czasem Wilders odniósł umiarkowany sukces, holenderscy liberałowie zyskali więcej dzięki przejęciu części z postulatów Wildersa, takich jak krytyka poprawności politycznej i bardziej asertywne podejście do imigrantów muzułmańskich. Wilders zyskał więcej niż miał, głównymi przegranymi w Holandii są socjaliści.

Moim zdaniem nie odzyskamy normalności politycznej i bardziej uczciwego podejścia do kwestii politycznych, jeśli nie będziemy się starać o odrobinę dystansu i obiektywizmu. Na razie, w Polsce, w USA, we Francji etc. godzimy się na trybalizację, zasadę, w której nasze plemię ma zawsze rację, zaś plemię wroga zawsze kłamie. Swoich kochamy, nieswoich nienawidzimy. W ten sposób budujemy świat, w którym demokracja nie działa, zaś prawo nie jest żadnym autorytetem.

Jeszcze dwa przykłady trybalizacji na koniec – to, że Trump bywa całkowicie nie do przyjęcia, nie oznacza wcale, że elity demokratów w USA są wspaniałe. Podczas kampanii wyborczej Hilary Clinton zarzucono kilka bardzo poważnych rzeczy, z których demokraci w ogóle nie chcą się rozliczyć, bo „to przecież Trump jest zły”.

Drugi przykład. Jakiś czas temu zwróciłem uwagę, że polska prawica nie jest jednorodna i PiS może przekroczyć linię zapewniającą mu poparcie nie związanej z nim prawicy, konserwatystów etc. Zauważyłem, że taki „przedstawiciel wrogiego obozu” jak Ziemkiewicz (którego fanem ja również nie jestem) krytykuje jednak PiS, oraz zwolenników PiS. Takich ludzi jest w Polsce sporo, ale przez zwolenników trybalizacji z prawa i z lewa są wrzucani do jednego worka.

Trzeba trochę odczarować naszą debatę polityczną. W świecie politycznych plemion nie da się bronić państwa prawa, ani odtworzyć go po destrukcyjnych rządach PiSu.
Trwa ładowanie komentarzy...