O autorze
Studiowałem historię sztuki i muzykę indyjską. Jestem poetą i muzykiem. Odbyłem dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badałem kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. To ostatnie zaowocowało wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej. Współpracowałem z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku jestem prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. W 2016 roku zostałem wybrany na trzecią kadencję. W 2014 roku otrzymałem nagrodę Kryształowego Świecznika od publiczności za działania na rzecz świeckości w Polsce. W tym samym roku zostałem kandydatem (bezpartyjnym) do Parlamentu Europejskiego z listy Europa+ Twój Ruch. Moje liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.pl, Hanuman.pl a od 21 marca 2014 roku także na stronie racjonalista.tv, którą będę redagował pełniąc funkcję redaktora naczelnego. Na tej stronie można będzie też zobaczyć liczne audycje telewizyjne współtworzone przeze mnie. Od ponad dwóch lat na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzę pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami mojej działalności.

Artyści mówiący o prawdę o islamie żyją w ukryciu (wywiad z artystką, która przeżyła atak fanatyków muzułmańskich)

Agnieszka Kołek
Agnieszka Kołek internet
Mam przyjemność przedstawić Wam wywiad z Agnieszką Kołek, osobą niebywale odważną i zasłużoną dla obrony wolności słowa i ekspresji artystycznej przed islamem i polityczną poprawnościa. Agnieszka Kołek jest polską artystką mieszkającą w Londynie, kuratorką festiwalu Passion For Freedom. Agnieszka Kołek była obecna na panelu „Sztuka, bluźnierstwo, wolność ekspresji” w kopenhaskiej kawiarni. Wtedy to, 14 lutego 2015 muzułmański terrorysta Omar Abdel Hamid El-Hussein otworzył ogień do uczestników panelu w którym brał udział duński karykaturzysta Lars Vilks.

Jacek Tabisz: Dlaczego Pani zdaniem krytyka islamu wzbudza taki sprzeciw wśród wielu przedstawicieli europejskiej inteligencji?



Agnieszka Kołek: Pierwszym powodem jest ignorancja. Elity intelektualne nie znają historii lub ulegają złudzeniu, że historia się skończyła. Rzadko mają wiedzę na temat szerzenia i utrzymywania władzy islamskiej na podbitych terenach, również współcześnie niewielu przygląda się globalnej polityce Arabii Saudyjskiej i Kataru. Ogromną rolę odgrywa także poczucie winy – tu w zależności od kraju mówi się o – kolonializmie, hitleryzmie, obozach zagłady i holocauście. Większość intelektualistów działa emocjonalnie. Nie chce spojrzeć na fakty i kontekst historyczno-kulturowy. Intelektualiści idealizują innego, a jednocześnie infantylizują go. Widzą w nim wyłącznie ofiarę, a nie dostrzegają również sprawcy rozmaitych praktyk, których nie sposób zaakceptować, np. okaleczania kobiet. Walczą o demokrację i prawa człowieka, nie chcą dostrzec, że w świecie islamu wartości te nie są zbyt cenione. Część intelektualistów, będących zwolennikami lewicy, używa tej sytuacji do własnych politycznych celów. Chętnie posługuje się pojęciem „islamofobii”, by zamknąć usta oponentom. Zresztą tym pojęciem posługują się również sympatycy politycznego islamu, wykorzystując retorykę tolerancji i demokracji do własnych celów. Wprowadzają elementy szariatu pod pozorem dbania o interesy mniejszości, jednocześnie otwarcie deklarują globalne ambicje.

Islamiści nie mają sentymentów, używają lewicy, udając, że mają wspólny cel, jakim jest obalenie globalnego kapitalizmu. Tymczasem sami mają globalny apetyt i chcą powiększyć własny elektoratu czy to poprzez masową migrację, stabilny wzrost demograficzny, czy też zastraszanie tych, którzy nigdy by nie byli zwolennikami walczącego islamu. W Europie działają ugrupowania i partie polityczne otwarcie nawołujące do wprowadzenia prawa szariatu; dzieje się tak na przykład w Belgii.

Innym powierzchniowym mitem, który pokutuje wśród polityków różnej maści i intelektualistów, jest mit świetności islamu wieków średnich. Niestety próba odnowienia islamu, rozwijającego naukę, kulturę i filozofię jest mrzonką. Nie można mieć złudzeń, że poprzez kolejne ustępstwa muzułmanie staną się piewcami humanizmu i postępu, Jest to niebezpieczna utopia.

Powodów tych mogłabym jeszcze wyliczać wiele, i wiążą się one bezpośrednio z tym, kim dany intelektualista jest, z jakiego środowiska się wywodzi i jaką ma prywatną historię życia. Jako ciekawostkę powiem, że zauważyłam, że aszkenazyjści Żydzi mieszkający na Zachodzie mają bardzo wyidelizowany obraz islamu i często angażują się w działalność przeciw islamofobii bardziej zawzięcie niż przeciwko antysemityzmowi. Tu zastanawia mnie dlaczego nie niawiązują dialogu z Żydami Sefardyjskimi/Mizrahi nie starają się dowiedzieć, jak wyglądało życie pod prawem szariatu na Bliskim Wschodzie przed powstaniem państwa Izrael. Sprawa tym bardziej mnie zadziwia odkąd europejscy Żydzi masowo uciekają do Izraela i do Wielkiej Brytanii w związku z postępującym wzrostem ataków na społeczność żydowską we Francji, Szwecji czy Niemczech. Badania statystyczne pokazują bezpośredni związek pomiędzy wzrostem imigracji z krajów muzułmańskich a wzrostem nastrojów antysemickich, mających przełożenie na użycie bezpośredniej przemocy.

JT: Czy obecna sytuacja utrudniająca krytykę islamu na Zachodzie ma szansę się zmienić?

AK: W tej kwestii jestem pesymistką. Przechodzimy przez ciężką chorobę i nie widzę szansy na poprawę stanu chorego, dopóki cały organizm nie będzie zaatakowany i nie będzie już ani czasu, ani możliwości na chowanie głowy w piasek i udawanie, że nie znamy przyczyn tej infekcji.

Ataki staną się jeszcze bardziej powszechne, a tymczasem rządy zamiast chronić obywateli będą dalej ograniczać wolność wypowiedzi zarówno w mediach masowych, jak i portalach społecznościowych. Jakikolwiek protest obywateli, domagających się odpowiedzi na trudne pytania czy konkretnych działań, mających zapobiec rozlewowi krwi czy dalszej islamizacji kontynentu, będzie spotykał się z krytyką intelektualistów i gwałtownym sprzeciwem rządzących. Będą w kółko powtarzać zaklęcia o pokojowym charakterze islamu i „prawicowej mowie nienawiści”.

Część społeczeństwa żyje w błogiej nieświadomości. Mieszka w bogatych dzielnicach daleko od meczetów Salafitów i osiedli, w których praktycznie obowiązuje szariat. Lata propagandy nauczyły ludzi, że o polityce i trudnych tematach publicznie się nie rozmawia. Za krytykę islamu można dostać łatkę rasisty, narazić się na ostracyzm społeczny, a nawet stracić pracę. W tym kontekście nie jest ważne, że krytyk islamu trzyma się faktów i ma odwagę zadawać trudne pytania. Islamu nie można krytykować, bo muzułmanie się obrażają. Koniec i kropka. Prawda przegrywa z polityczną poprawnością.

JT: Czy artyści broniący wolności ekspresji w sztuce mają szansę odegrać ważną rolę?

AK: Artyści mówiący o Islamie, żyją w ukryciu bądź ukrywają własną tożsamość, posługując się pseudonimami. Od czasu ataku na Salmana Rushdiego nikt nie ma złudzeń. Długa ręka prawa szariatu może dosięgnąć każdego na całym świecie. Nawet, jeżeli niepokorny artysta namaluje obraz czy wystawi sztukę teatralną, to w Europie znajdzie niewielu obrońców. Radykałowie islamscy wydadzą na niego wyrok śmierci, a reszta wzruszy ramionami i powie – „sama się o to prosiłaś”. Dziś brakuje nam solidarnej postawy w obronie wolności słowa, wolności, którą skutecznie ogranicza lewica oraz rządy Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii, powołując się na bezpieczeństwo obywateli.

Satyryczna praca pokazująca rodzinę zwierzątek terroryzowanych przez zakapturzone myszki z kałasznikowami i flagą ISIS autorstwa Mimsy będącej Gościem Specjalnym 7-mego festiwalu Passion for Freedom nie mogła być wystawiona ze względu na naciski ze strony the Metropolitan Police i zarządu the Mall Galleries. Organizatorom grożono, że kolejne pracy zostaną ocenzurowane. Do tego galeria zapowiedziała, że zerwie kontrakt w wyniku, czego organizatorzy festiwalu stracą ogromne pieniądze – 25 tys. funtów. Pracę, o której mówię władze uznały za „potencjalnie niebezpieczną i obraźliwą”.

We Francji pisarze i artyści pozywani są do sądu przez organizacje islamistyczne, z tego powodu tracą pracę, ich wystawy i sztuki teatralne ściągane są z afisza.

Mam świadomość, że kolejne wystawy, spektakle będą prezentowane w podziemiu. Zagrożenie atakiem terrorystycznym nie jest jedynym problemem. Większym problemem jest niechęć naszych społeczeństw do skonfrontowania się z rzeczywistością; wybieranie tchórzliwych polityków działających tak jakby myśleli, że ten problem sam się rozwiąże.

Artyści są i będą odważni tworząc nowe prace, krytykujące Islam i radykalnych muzułmanów, Ci, którzy uciekli z krajów, gdzie panuje szariat, nie będą milczeć, bo wiedzą, że milczenie w tym przypadku oznacza zgodę na nowy totalitaryzm. Wiedzą, że jeśli wolność krajów zachodnich upadnie, nie będą już mieli, dokąd uciekać.



JT: Czy i jak można przekonać idealizujących islam intelektualistów, aby przemyśleli swoje stanowisko?

AK: Sami ich nie przekonamy. Są w ideologicznym lub religijnym transie, wierzą w to, co mówią bardziej niż w to, co widzą i czują. Każde wydarzenie wytłumaczą sobie tak, żeby pasowało do ich świętej wiary, wiary, że tylko oni mają rację.

Zmieni się to tylko wtedy, gdy poczują miecz na własnym karku.

Pytanie, czy jeszcze ktoś zostanie, żeby im pomóc. Może zostaną sami tak jak w wierszu antyfaszystowskiego poety Martin Niemöllera:

„Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.

Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.

Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.

Nie byłem przecież socjaldemokratą.

Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.

Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.”




Wywiad ukazał się pierwotnie na portalu Racjonalista.tv
Trwa ładowanie komentarzy...