O autorze
Studiowałem historię sztuki i muzykę indyjską. Jestem poetą i muzykiem. Odbyłem dwie wielkie podróże do Indii, gdzie badałem kulturę, również pod kątem ateizmu, oraz indyjską muzykę klasyczną. To ostatnie zaowocowało wykładami na Uniwersytecie Wrocławskim z historii klasycznej muzyki indyjskiej. Współpracowałem z reżyserem Zbigniewem Rybczyńskim przy tworzeniu scenariusza jego nowego filmu. Od grudnia 2011 roku jestem prezesem Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. W 2016 roku zostałem wybrany na trzecią kadencję. W 2014 roku otrzymałem nagrodę Kryształowego Świecznika od publiczności za działania na rzecz świeckości w Polsce. W tym samym roku zostałem kandydatem (bezpartyjnym) do Parlamentu Europejskiego z listy Europa+ Twój Ruch. Moje liczne teksty dostępne są także na portalach Racjonalista.pl, Hanuman.pl a od 21 marca 2014 roku także na stronie racjonalista.tv, którą będę redagował pełniąc funkcję redaktora naczelnego. Na tej stronie można będzie też zobaczyć liczne audycje telewizyjne współtworzone przeze mnie. Od ponad dwóch lat na videoblogu na kanale YouTube, wzorem anglosaskim, prowadzę pogadanki na temat ateizmu. Twórcze połączenie nauki ze sztuką, promowanie racjonalnego zachwytu nad światem i istnieniem są głównymi celami mojej działalności.

Średniowieczne głosy kobiet

Fidele użyte podczas koncertu
Fidele użyte podczas koncertu zdjęcie własne
Rozpoczęła się właśnie kolejna odsłona wrocławskiego festiwalu Forum Musicum, związanego z Narodowym Forum Muzyki, lecz odbywającego się w różnych zabytkowych przestrzeniach stolicy Dolnego Śląska, co nie dziwne, gdyż festiwal dedykowany jest muzyce dawnej, a nawet bardzo dawnej, do czego przejdę niebawem.

Motto Forum Musicum w roku 2017 brzmi „Al Femminile. Na kobiecy sposób” i rzeczywiście, na pięciu koncertach, które będę tu opisywał, usłyszymy dzieła kobiet i dzieła wykonywane przez kobiety. Szczęśliwie się złożyło, że muzyka nie była w naszej cywilizacji aż tak patriarchalnym obszarem ludzkiej aktywności, jak wiele innych. Wśród sztuk wiele innych było jeszcze znacznie bardziej zdominowanych przez panów niż muzyka. Niewiele przecież było setki lat temu architektek, rzeźbiarek czy nawet malarek. Nawet w dziedzinie literatury kobiety do XIX wieku nie miały chyba tyle do powiedzenia, co w muzyce.

Tegoroczne Forum Musicum zaczęło się od bardzo ambitnej podróży w czasie, która sięgnęła aż XII wieku i nie wykraczała poza XV wiek. Znany zespół Ensemble Peregrina wykonał muzykę z żeńskich klasztorów na cześć świętych kobiet. W zespole wystąpiły: Agnieszka Budzińska-Bennett – śpiew, kierownictwo artystyczne, Lorenza Donadini – śpiew, Hanna Järveläinen – śpiew i Grace Newcombe – śpiew. Był też pan, Baptiste Romain grający wspaniale na fideli, ale nie śpiewający. Słyszeliśmy zatem wyłącznie głosy kobiece, rekonstruujące tradycje należące rzeczywiście do kobiet. Czasem średniowieczne zespoły kobiece, takie jak sławny Anonymous 4, sięgają też po utwory oryginalnie śpiewane głównie przez mężczyzn. Również Ensemble Peregrina tak czyni, ale nie w tym wypadku.

Na koncert poszedłem nieco uprzedzony, gdyż nie tak bardzo dawno temu słyszałem wywiad rzekę z polską założycielką znanego i cenionego na świecie Ensemble Peregrina Agnieszką Budzińską-Bennett. Choć z jednej strony byłem dumny, że polska artystka tak śmiało postawiła stopę w samym sercu wykonawstwa muzyki średniowiecznej, jakim jest Schola Cantorum Basilensis, to jednak nie mogłem darować okrutnej krytyki Amerykanek z Anonymous 4, posądzonych o coś, co mógłbym nazwać w skrócie „plastikową perfekcją”. To oczywiście prawda, że „anonimowe” Amerykanki poszły drogą popularną wśród niektórych germańskich rekonstruktorów tego co było, czyli nie ryzykowania hipotez, lecz postawienia na akademicką neutralność emisji głosu.

Najprawdopodobniej bowiem nie dowiemy się nigdy, jak śpiewano w średniowieczu. Różni wybitni artyści sugerują swoje hipotezy – Marcel Peres śledzi muzykę bizantyńską oraz korsykańską, Dominique Vellard poszedł po inspiracje aż do Indii, gdzie studiował estetykę wokalną u Aruny Sayram, Patrizia Bovi z kolei zapatrzyła się w najstarsze pokłady muzyki ludowej Italii. Mamy jeszcze na przykład belgijski zespół graindelavoix („ziarno w głosie”), który wykorzystuje naturalne brzmienie głosów swoich członków, stojąc na pograniczu muzyki dawnej i tak naprawdę bardzo nowoczesnej, z wybitnym niekiedy efektem.

No ale dobrze. 18 sierpnia znalazłem się w dolnym kościele kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja, stanowiącej bez wątpienia jeden z najcenniejszych i najpiękniejszych kościołów gotyckich na terenie obecnej Polski. Swego czasu był to kościół grobowy księcia śląskiego (żeby tylko!) Henryka Probusa, który zresztą został zaprojektowany przez osoby związane blisko z wielkim twórcą gotyku redukcyjnego Parlerem. Książe Henryk Probus, gdyby żył, sam mógłby nas uraczyć niezłym koncertem muzyki średniowiecznej, gdyż był (obok wielu zalet) sławnym minezingerem. Swoją drogą ciekawe, czy śpiewałby w stylu indyjskim, korsykańskim czy chłopów z innej części Italii?



Jeśli chodzi o kolegiatę, koncerty odbywają się zazwyczaj w górnym kościele. Tym razem, co zdarza się niezwykle rzadko, znaleźliśmy się w dolnym kościele. Stanowi on niezwykłe wnętrze, gdyż jest rozłożysty, ale niezbyt wysoki, zaś mury ma niezwykle masywne, z uwagi na to, że dźwigają one znajdującą się nad stropem znacznie większą przestrzeń. Gdy mój kask od roweru upadł mi przypadkowo na posadzkę, rozległ się huk przypominający wystrzał późnośredniowiecznego działa. Akustyka jest w tym miejscu niezwykła, na szczęście ten niezamierzony jej sprawdzian odbył się jeszcze przed początkiem koncertu.

Gdy pięcioosobowy zespół wkroczył przed głębokie prezbiterium dolnego kościoła, w moich myślach przewinęła się jeszcze jedna krytyczna impresja. Moi znajomi krytycy muzyczni krytykowali niedawno mój ulubiony zespół Mala Punica, podając za wzór Ensemble Peregrina. To rzecz jasna prawda, że Mala Punica wręcz tryska bogactwem instrumentarium i dodaje do muzyki gotyku swoje własne ekscentryzmy, ale na Dantego – jak to brzmi!. Krótko mówiąc, zarówno Program II Polskiego Radia, jak i moi znajomi krytycy zadbali o to, że siedziałem wśród publiczności zaciekawiony, ale też dość mocno uprzedzony i nadąsany. Ensemble Pelegrina znałem z płyty poświęconej Gnieznu i początkom państwowości polskiej – Sacer Nidus. Ten album bardzo mi się podoba, ale nie sprawił, że wyrzuciłem do kosza płyty Anonymous 4 i Mala Punica.



Gdy jednak zabrzmiał pierwszy utwór, uprzedzenia opuściły mój umysł. Wspaniałe brzmienie zespołu porwało mnie całkowicie. Słyszałem znakomity, jeden z najlepszych zespołów średniowiecznych w Europie. Głosy były bardzo starannie zgranie, zaś fidela akompaniowała im z niezwykłą finezją i precyzją. Ensemble Peregrina poruszał się w przestrzeni trzech wieków i słychać było wyraźne zmiany stylistyki zależne od miejsca i czasu. Emisja głosów nie była wiejska czy bizantyjska, przypominała mi głosy mnichów z Solesmes, od których odwrócił się swego czasu Marcel Perez. W przypadku estetyki wokalnej Ensemble Peregrina miałem zatem do czynienia z powrotem do tradycji tych lekkich, rozświetlonych głosów, wspartych delikatnymi melizmatami i innym niż w belcanto leciutkim vibrato.

Zespół prezentował utwory poświęcone świętym kobietom i pochodzące z żeńskich klasztorów. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie Digne colat ecclesia – cantio ku czci św. Barbary (Utrecht, XV w.), niosące w sobie ekscentryzm i barwność zainspirowaną późnym ars subtilior. Jako reprezentantka XII wieku pojawiała się w swoich utworach genialna Hildegarda z Bingen, kompozytorka, malarka, poetka, arystokratka i przeorysza z Nadrenii. Jej utwory to był prawdziwy głos z innego świata – niezwykła monodia, pełna zadziwiającej ekspresji, wznoszących się fraz, oddających chyba jakąś przedchrześcijańską germańską dzikość wplecioną w wywodzące się z muzyki Starożytnego Rzymu mody chorałowe. Wielu wielkich muzycznych mediewistów chwytało się za twórczość Hildegardy, ale nawet na tle tej ogromnej konkurencji Ensemble Peregrina wypadł bardzo dobrze.

Koncert okazał się zatem rewelacyjnym rozpoczęciem tegorocznego Forum Musicum. Pomogła też wspaniała akustyka dolnego kościoła. Moje uprzedzenia wobec drogi estetycznej Ensemble Peregrina rozwiały się jak poranna mgła, choć pojawiły się nowe pytania. Gdy mówimy o świetnym wykonawstwie arcydzieł Hildegardy z Bingen musimy pomyśleć o legendarnym zespole Sequentia, który poświęcił jej osiem płyt. Jednak droga estetyczna Ensemble Peregrina jest jeszcze inna. Warto ją uważnie śledzić.



Ps.: Jako ilustrację użyłem mojego zdjęcia fideli używanych przez Baptiste’a Romaina podczas koncertu. Jak już pisałem grał znakomicie, miał też możliwość zaprezentowania swoich ogromnych możliwości w instrumentalnej transkrypcji Fundans Sion – antyfony ku czci św. Marii Magdaleny (Bazylea, Klingental, XIV wiek).
Trwa ładowanie komentarzy...