Masz prawo do lekcji etyki

Za tydzień zaczyna się nowy rok szkolny. Wystarczy 7 osób, by szkoła miała obowiązek zorganizować lekcje etyki. Warto mieć to na uwadze, jeśli posyła się dziecko do szkoły, lub będąc uczniem wybiera się program lekcyjny.

Za intensywne propagowanie tej informacji wzięło się Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, pod wodzą prezesa oddziału lubelskiego. Organizatorzy akcji "Masz prawo do lekcji etyki" wzywają wszystkich do zachęcania uczniów i rodziców do lekcji etyki na profilach facebookowych i we wszelkich innych możliwych miejscach. Istotne jest, aby uczniowie i rodzice dowiedzieli się o tej możliwości przed początkiem roku szkolnego.



W Lublinie tworzona jest już lista uczniów zainteresowanych uczestnictwem w lekcjach etyki na terenie woj. lubelskiego . Mecenasami listy są: Fundacja Wolność od Religii oraz PSR Oddział w Lublinie. Zgłoszenia przyjmują pod adresem e-mailowym fundacji.

Nie wszyscy rodzice i uczniowie wiedzą, czym jest etyka w szkole, warto zatem napisać o tym kilka słów. Bardziej fachowy komentarz czytelnicy mogą znaleźć w artykule dr Magdaleny Środy (link na dole). Otóż etyka uczy przede wszystkim samodzielności myślenia o relacjach międzyludzkich i społecznych, o zasadach funkcjonowania dawnych i współczesnych cywilizacji. W pierwszych latach lekcje etyki są przede wszystkim zabawą, grą w zajmowanie różnych stanowisk wobec wielkich i drobnych spraw. W latach późniejszych dochodzi do tego coraz więcej wiedzy filozoficznej, za pomocą której uczniowie mogą rozwijać swoje przemyślenia.

Komuś zastanawiającemu się nad etyką dla siebie, lub dla swojego dziecka, może przyjść do głowy refleksja, że przecież nie jest to "twardy przedmiot". Nie jest to ani chemia, ani matematyka, ani nawet historia, tak potrzebna przy egzaminach na modne teraz kierunki prawnicze. Jednak szkoła nie powinna uczyć tylko suchych informacji. W okresie, kiedy uczymy się w szkole intensywnie kształtuje się nasza umysłowość, towarzyszy temu trwający nadal intensywnie fizyczny rozwój mózgu. Istotna jest zatem nie tylko sama informacja, ale też to, co z nią można zrobić.

Tu znów może się pojawiać głos sceptyka, który brzmiałby może tak: "Przecież etyka przedstawia głównie interakcje społeczne i próby ich oceny wedle różnorodnych systemów wartościowania czynów właściwych i niewłaściwych. Czy to nie przychodzi w życiu same? Albo czy nie leży już w naturze danej osoby, którą bardzo trudno zmienić?". Pozwolę sobie na nieco zwariowaną odpowiedź, zgodną nota bene z naturalistyczną teorią etyki. Otóż coraz większa ilość ewolucjonistów z całą powagą traktuje hipotezę, iż rozwój ludzkiej świadomości opierał się na coraz bardziej złożonych interakcjach w grupach, w jakich żyli wcześniej Homo sapiens, jak i poprzedzające ich gatunki. W tych interakcjach nie rozwijała się tylko umiejętność oceny, ale i sama jej możliwość, sama wysoce rozwinięta świadomość, jaka cechuje nasz gatunek. Relacje w obrębie grup naszych praprzodków były oczywiście istotne z punktu widzenia prokreacji. Ci, którzy umieli dobrze poruszać się w grupie, przekazywali swoje geny następnym pokoleniom. Ci, którym się nie udawało, zaprzepaszczali możliwość przekazania dalej własnych cech genetycznych. Dlatego istniał silny nacisk naturalnej selekcji na osoby coraz lepiej radzące sobie z relacjami społecznymi, co dla naszych mózgów było i jest znacznie trudniejsze, niż strzelanie z łuku, czy rzucanie otoczakiem.

Oznaczające sukces reprodukcyjny postępowanie w obrębie grupy nie oznaczało oczywiście tylko i wyłącznie prawa pięści. Jeśli osoby (a wcześniej osobniki) żyjące w obrębie grupy nie umiały również życzliwie współpracować, cała grupa była zagrożona wymarciem. Zatem już u zarania ludzkiej świadomości najprawdopodobniej rządziła nami etyka - musieliśmy wybierać między interesem własnym, a interesem grupy, zaś te wybory wpływały na coraz bardziej wyrafinowane zdolności intelektualne naszych potomków. Oczywiście sam proces "bycia dobrym w przetrwaniu" nie przebiegał świadomie, tak jak i u innych zwierząt, co znakomicie wyjaśnia w swoim "Samolubnym genie" Richard Dawkins.
Proste, bądź złożone oceny etyczne po dziś dzień stanowią treść większości naszych codziennych przeżyć i naszych emocji. Czasem zdajemy sobie sprawę z tych ocen, czasem przebiegają one w nas nieświadomie. Tym nie mniej ogromnie mocno wpływają na nasz nastrój, a to właśnie warstwa emocjonalna jest, według choćby Damasio, głównym motorem naszych działań. Gdy spojrzymy na zagadnienie z tej perspektywy, musimy przyznać, że lekcje etyki mogą mieć pierwszorzędne znaczenie dla nas i dla naszych dzieci.

Problem tkwi w tym, aby rzeczywiście były. Obecnie nie jest nimi objęty nawet jeden procent uczniów. Wielu rodziców i uczniów nie wie, że ma do nich prawo. Starczy siedem chętnych osób w całej szkole, a gdy są tylko trzy, mamy nadal prawo do domagania się tego typu edukacji w trybie międzyszkolnym. Na etyce ciąży klątwa bycia antytezą religii, w związku z czym niejeden dyrektor szkoły czynnie przyczynia się do zniechęcania rodziców i uczniów do zabiegania o lekcje etyki.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka uważa wręcz, iż "Polskie państwo nie wykonuje wyroku Trybunału w Strasburgu. Od orzeczenia z 2010 r., w którym trybunał wytknął nam ograniczanie prawa uczniów do uczestnictwa w lekcji etyki, nie wydarzyło się nic". Ta sprawa jest bliska również Polskiemu Stowarzyszeniu Racjonalistów, które współpracowało z fundacją w sprawie „Grzelak przeciw Polsce”. Przypomnijmy, że Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał, że brak możliwości wyboru w polskich szkołach etyki w miejsce religii narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Ponadto Trybunał uznał, że niewierzący uczeń, który nie chodzi na lekcję religii, a nie mając możliwości uczęszczania na etykę znajduje na świadectwie przekreślone słowa RELIGIA/ETYKA – jest w ten sposób dyskryminowany (zakazujący dyskryminacji art. 14 Konwencji, w związku z art. 9, gwarantującym wolność myśli, sumienia i wyznania).

Chcąc się jakby obronić przed źródłami niechęci do respektowania wyroku Trybunału, część polskich środowisk etycznych i wokół etycznych zapewnia, iż etyka nie jest w żaden sposób konkurentką religii. Związany z portalem Etyka w Szkole Andrzej Wendrychowicz mówi na przykład tak: "To największe nieszczęście, jakie się mogło temu przedmiotowi przytrafić: klimat konkurencji dla religii. Do dzisiaj w świadomości uczniów, rodziców i nauczycieli jest przekonanie, że etyka jest zamiast, albo nawet wbrew religii." Jednocześnie na łamach Tygodnika Powszechnego w roku 2010 bronił wyroku Trybunału liberalny ksiądz Adam Boniecki: „Ten wyrok nie powinien budzić wątpliwości. O potrzebie paralelnych do religii lekcji etyki wszyscy są od dawna przekonani i trudno zrozumieć, dlaczego do tej pory niemal nigdzie ich nie ma”.

Tu moim zdaniem sprawa nie jest taka prosta. Po pierwsze należy uszanować wolę sporej grupy rodziców i uczniów, która jednak odbiera etykę jako antytezę religii. Oczywiście nie mają oni racji w tym sensie, że etyka promuje ateizm, czy też antyklerykalizm. Również wierzący religijnie człowiek może sporo skorzystać na lekcjach etyki i nie powinien się bać posyłać na nie swojego dziecka. Racja rodziców i uczniów mówiących o etyce jako o antytezie religii tkwi w tym, że etyka, jak większość szkolnych przedmiotów, powinna uczyć samodzielności myślenia w oparciu o wiedzę. Cele religii nie są tu podobne. Uczeń na lekcjach religii nie jest oceniany tylko za wiedzę z przedmiotu, ale również (a czasem przede wszystkim) za podporządkowanie się dogmatom określonej religii, w Polsce oczywiście najczęściej katolickiej. W tym sensie lekcja religii jest antytezą nie tylko etyki, ale również (dobrze prowadzonych) historii, polskiego, chemii, czy matematyki... Dlatego osobiście stoję na stanowisku, że bardzo źle się dzieje, iż lekcje religii mają miejsce w szkole. Zwłaszcza u najmłodszych uczniów mogą one wprowadzać zamęt dotyczący celów i metod edukacji, co kształtuje ich dalsze postawy w późniejszych klasach i owocuje czasem autorytaryzmem w dorosłym wieku, bo nauka traktowana jako wdrażanie się do dogmatów najczęściej prowadzi do postaw autorytarnych, zubażających zdrowy sceptycyzm i idącą za nim samodzielność myślenia, bardzo potrzebną nie tylko w życiu prywatnym, ale również zawodowym, bo przecież ludzie w XXI wieku ciągle odkrywają nowe dziedziny poznania, nowe rodzaje usług i zupełnie nieznane wcześniej linie produktów.

Podsumowując - dobrze prowadzona etyka może dać uczniowi umiejętności wzbogacające nie tylko jego życie wewnętrzne i relacje międzyludzkie, ale też może uczynić jego umysł dużo bardziej otwartym na podejmowanie nowych wyzwań i znacząco się przyczynić do sukcesów zawodowych w dorosłym życiu. Lekcje etyki nie wykluczają z udziału w nich osób wierzących, tak samo jak osób wierzących nie wykluczają lekcje chemii, czy matematyki. Jednakże rodzice czujący, iż etyka jest antytezą religii nie mylą się, bowiem i biologia, geografia, historia niosą w sobie ten element. Warto wybrać etykę!

Linki i źródła:

PSR Lublin - http://www.psr.org.pl/gdzie-dzialamy/lublin
Fundacja Wolność od Religii - http://www.wolnoscodreligii.pl/index.php?post=masz-prawo-do-lekcji-etyki
Artykuł dr Magdaleny Środy - http://www.etykawszkole.pl/baza-wiedzy-/materiay-edukacyjne/143-program-nauczania-lekcji-etyki-w-gimnazjum-dr-magdalena-sroda
Tygodnik Powszechny o etyce - http://tygodnik.onet.pl/30,0,81285,1,artykul.html
Trwa ładowanie komentarzy...